Słodkie dzieciństwo
21 kwietnia 1984 roku o 10.30 rano urodziłam się na świat w pięknym miasteczku Kalinkovichi na Białorusi. Niewątpliwie oznajomiłam swoje pojawienie się zdecydowanie głosnym krzykiem, który miał uzmysłowić każdemu że ja już jestem. Tego dnia padał ciepły wiosenny deszcz i swieciło słońce, niestety tego nie pamiętam, a mogę tylko wierzyć słowom mamy. Po kilku miesiącach przeprowadziliśmy się z rodzicami do Kaliningradu, gdzie niedługo urodził się mój brat. Na początku byłam zazdrosna o to małe dziecko, które tylko cały czas krzyczało, płakalo i skupiało całą uwagę rodziców, lecz już niedługo w pełni zrozumiałam, że ta maleńka istota jest moim braciszkiem i że z nim można spędzać czas na miłej zabawie, a nuda nie grozi w żadnym wypadku. Szybko upływaly lata dzieciństwa, każdy dzień był pełen radości i śmiechu, a najistotniejszymi sprawami była zabawa z dziećmi w piaskownicy, na huśtawce lub wspinaczka po drzewach. Już wtedy rozumiałam że świat nie mieści się w pięści, że rozprześciera się dalej, poza ściany rodzinnego domu i podwórko. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co jest za rogiem tego domu, gdzie zabierze mnie ten tramwaj, ile jest gwiazd na niebie i czemu ludzie nie posiadają zdolnosci lotu, jak ptaki... dlaczego trawa jest zielona, a niebo blękitne!
Pierwsze lekcje
Szkoła podstawowa i szkoła muzyczna nauczyły mnie, że aby czegokolwiek się nauczyć i odnosić sukcesy, trzeba dokładac wielkich starań i mieć ogromną cierpliwośc. Właśnie wtedy dowiedziałam się czym jest muzyka Mozarta, Czajkowiekiego, Bacha i Chopina i czym jest codzienne wielogodzinne ćwiczenie i strach podczas występu koncertowego. Właśnie wtedy w moim życiu pojawili się pierwsi bliscy przyjaciele, z którymi razem odkrywaliśmy ciekawostki codziennego życia.Czytanie było moim ulubionym zajęciem, a wszelkie humanistyczne przedmioty również pochłaniały moją uwagę. .
Studia i podróże
Na studiach polonistycznych znalazłam się zupełnie przypadkowo, decyzja była przyjęta spontanicznie, ale niedługo bardzo ucieszyłam się ze swojego wyboru. Uczyłam sie szybkim tempem, na początku pierwszego roku nie znałam żadnej literki, a już kilka miesięcy później razem z przyjaciółkami Olą i Irą wyruszyłyśmy w naszą pierwszą dwudniową podróż do Olsztyna. Wtedy po raz pierwszy złamałam barierę językową i dowiedziałam się jak przyjemnie jest rozmawiać z obcokrajowcem w jego rodzimym języku. Później był Kraków, Warszawa, Częstochowa, Toruń... Coraz bardziej zachwycała mnie Polska, byłam po prostu zakochana w tym kraju, w jego języku i kulturze, tradycjach i ludziach. Poznałam wiele wspaniałych osób, wśród nich najlepszych przyjaciół, którzy pozdtrzymywali mnie na duchu w najbardziej trudnych sytuacjach.
W 2005 roku udało mi się urzeczywistnić swój wyjazd do Stanow, ta pozdróż dała mi świetną praktykę w języku angielskim, ogromne doświadczenie życiowe i pełną samodzielność. Prawie codziennie musiałam się borykać z mniejszymi lub większymi problemami i uczyłam sie przezwyciężać przeciwności losu, nie poddając się panice, trzeźwo myśleć nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach.
Marcin i sens wszystkiego
Zbliżanie się ukończenia studiów nieco mnie zasmucało i nawet przerażało, bo całkiem nie wiedziałam jak ułoży się moje życie, nie miałam przy sobie ukochanej osoby i coraz bardziej odczuwałam absolutną pustkę i samotność. Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się komuś wydawać, że jestem bardzo szczęśliwą osobą, lecz w środku przygnębiała mnie myśl o tym, że moje życie mija, a ja nie mam nic poza gorzkim doświadczeniem, poza skomplikowanymi uczuciami i związkami. Po powrocie z letniego urlopu prawie całkowicie straciłam nadzieję że w moim życiu może coś się zmienić ku lepszemu, że kiedykolwiek będę mogła pomalować swoje życie jasnymi barwami prawdziwej miłości ...Lecz 21 sierpnia w moim życiu pojawił się Marcin i cały mój świat w jednej chwili przewrócił się... zasypiając tego samego dnia już wiedziałam że marzenia się mogą spełniać i że życie może być podobne do pięknego snu. Każdy następny dzień nabierał coraz większego sensu, każdego następnego dnia budziłam się z myślą że kocham tą osobę coraz bardziej i że nasze prawdziwe uczucie może zmienić nie tylko nas samych i rzeczy dookoła lecz cały świat. Przeszkody, przez które już przeszliśmy razem z Marcinem może są tylko początkiem tej długiej drogi do SZCZĘŚcIA, lecz my wiemy napewno, że nie ma rzeczy na ziemi które będą w stanie rozerwać naszą więź, nie ma czegoś co nas może rozłączyć, bo to co czujemy do siebie ma w sobie tak wiele PRAWDY i PIĘKNA, że to nie może być nigdy i niczym zniszczone.
















